Jan Paweł II i Benedykt XVI przed Franciszkiem w Auschwitz

wtorek, 5 lipca 2016 Jan Paweł II i Benedykt XVI przed Franciszkiem w Auschwitz

W programie planowanej za trzy tygodnie papieskiej pielgrzymki do Polski oprócz Krakowa, miejsca Światowego Dnia Młodzieży, znalazły się tylko dwa inne miasta: Częstochowa z jasnogórskim sanktuarium maryjnym i Oświęcim z byłym niemieckim obozem zagłady Auschwitz-Birkenau.

 

Na trasie Ojca Świętego nie mogło zabraknąć tego miejsca, które jego poprzednik Jan Paweł II, przybywając tu kilka miesięcy po swym wyborze na Stolicę Piotrową, nazwał „Golgotą naszych czasów”. Był tam również następca Jana Pawła, a bezpośredni poprzednik Franciszka Benedykt XVI podczas swej polskiej podróży. Obaj oni, będący zresztą jedynymi jak dotąd papieżami, którzy odwiedzili nasz kraj, nawiązali też do znaczenia Oświęcimia w tragicznej historii Żydów. Nasz rodak podczas swej pierwszej pielgrzymki do ojczyzny odprawił tam 7 czerwca 1979 r. Mszę. W homilii w byłym obozie przypomniał:

„W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów, o. Maksymilian Kolbe odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, oddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu – za brata. Ten brat żyje do dzisiaj na polskiej ziemi i jest wśród nas. Czy tylko on jeden, Maksymilian Kolbe, odniósł zwycięstwo, które odczuli natychmiast współwięźniowie i do dzisiaj odczuwa je Kościół i świat? Zapewne wiele zostało tu odniesionych podobnych zwycięstw, jak choćby śmierć w krematorium obozowym siostry Benedykty od Krzyża, karmelitanki, w świecie Edyty Stein, z zawodu filozof, znakomita uczennica Husserla, która stała się ozdobą współczesnej niemieckiej filozofii, a pochodziła z żydowskiej rodziny zamieszkałej we Wrocławiu”.

Papież nie ograniczył się do wspomnienia tych dwojga męczenników Oświęcimia, których zresztą później oboje kanonizował.

„Nie chcę zatrzymać się na tych dwóch nazwiskach, gdy stawiam sobie pytanie «Czy tylko on jeden, czy tylko ona jedna?». Ile tutaj odniesiono podobnych zwycięstw? Odnosili je ludzie różnych wyznań, różnych ideologii, zapewne nie tylko wierzący. Pragniemy ogarnąć uczuciem najgłębszej czci każde z tych zwycięstw, każdy przejaw człowieczeństwa, które było zaprzeczeniem systemu systematycznego zaprzeczania człowieczeństwa. Na miejscu tak straszliwego podeptania człowieczeństwa, godności ludzkiej – zwycięstwo człowieka!”.

Jan Paweł II nawiązał też do faktu, że Oświęcim znajdował się wtedy w diecezji, której był jeszcze do niedawna biskupem.

„Czyż ktoś na świecie może się jeszcze dziwić, że papież, który tu, na tej ziemi urodził się i wychował, papież, który przyszedł na Stolicę Piotrową z Krakowa, z tej archidiecezji, na terenie której znajduje się obóz oświęcimski, że ten papież pierwszą encyklikę swego pontyfikatu zaczął od słów «Redemptor hominis» i że poświęcił ją w całości sprawie człowieka, godności człowieka, zagrożeniom człowieka, prawom człowieka wreszcie! Niezbywalnym prawom, które tak łatwo mogą być podeptane i unicestwione... przez człowieka! Wystarczy ubrać go w inny mundur, uzbroić w aparat przemocy, w środki zniszczenia, wystarczy narzucić mu ideologię, w której prawa człowieka są podporządkowane wymogom systemu... podporządkowane bezwzględnie, tak że faktycznie nie istnieją”.

Papież przypomniał swoje poprzednie wizyty w tym miejscu.

„Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nie raz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież. Przybywam więc do tego szczególnego sanktuarium, w którym narodził się – mogę powiedzieć – patron naszego trudnego stulecia, podobnie jak dziewięć wieków temu narodził się pod mieczem na Skałce Stanisław, patron Polaków. Ale przybywam nie tylko po to, żeby czcić patrona naszego stulecia. Przybywam, ażeby razem z wami, bez względu na to, jaka jest wasza wiara, jeszcze raz popatrzeć w oczy sprawie człowieka. Oczywiście, że przybywam, aby się modlić wspólnie z wami wszystkimi, którzy tu dziś jesteście, i wspólnie z całą Polską, i wspólnie z całą Europą. Chrystus chce, abym stawszy się następcą Piotra świadczył przed całym światem o tym, co jest wielkością człowieka naszych czasów i co jest jego nędzą. Co jest jego klęską i co jest jego zwycięstwem”.

Jan Paweł II podjął tu wprost temat zagłady Żydów.

„Przychodzę więc i klękam na tej Golgocie naszych czasów, na tych mogiłach w ogromnej mierze bezimiennych, jak gigantyczny grób nieznanego żołnierza. Klękam przy wszystkich po kolei tablicach Brzezinki, na których napisane jest wspomnienie ofiar Oświęcimia w następujących językach: polskim, angielskim, bułgarskim, cygańskim, czeskim, duńskim, francuskim, greckim, hebrajskim, jidisz, hiszpańskim, flamandzkim, serbsko-chorwackim, niemieckim, norweskim, rosyjskim, rumuńskim, węgierskim, włoskim. Zatrzymam się wraz z wami, drodzy uczestnicy tego spotkania, na chwilę przy tablicy z napisem w języku hebrajskim. Napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Naród ten początek swój bierze od Abrahama, który jest «ojcem wiary naszej» (por. Rz 4, 12), jak się wyraził Paweł z Tarsu. Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie «Nie zabijaj», w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie”.

Mówiąc dalej w swej oświęcimskiej homilii o konieczności odrzucenia nienawiści i wojny, Papież Polak raz jeszcze powrócił do przykazań z objawionego Mojżeszowi Dekalogu, cytując słowa swego rodaka z XV wieku, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego Pawła Włodkowica.

„Gdzie mocniej działa siła niż miłość – pisze Włodkowic – tam szuka się tego, co stanowi własny interes, a nie Jezusa Chrystusa, i stąd łatwo odstępuje się od reguły prawa Bożego. Wszelkie jednak prawo potępia tych, którzy napadają na pragnących żyć w pokoju: tak prawo naturalne, które głosi: «Czyń drugiemu to, czego sam pragniesz!», jak i prawo Boskie, które potępia wszelką grabież zakazem: «Nie kradnij», a zabrania przemocy przykazaniem: «Nie zabijaj!»” (Paweł Włodkowic, Saevientibus [1415], Tract. II, Salutio quest. IV).

Benedykt XVI przybył na tereny byłego obozu 28 maja 2006 r. podczas swej podróży do Polski. Wygłosił przemówienie nie po niemiecku, który na tej ziemi, mimo upływu ponad pół wieku od zakończenia wojny, zabrzmiałby w wielu uszach rażąco, ale – jako Biskup Rzymu – po włosku.

„Mówić w tym miejscu zgrozy i niezliczonych zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi, nie mających sobie równych w historii, jest rzeczą prawie niemożliwą – a szczególnie trudną i przygnębiającą dla chrześcijanina, dla papieża, który pochodzi z Niemiec. Dwadzieścia siedem lat temu, 7 czerwca 1979 roku, był tutaj Papież Jan Paweł II. Powiedział wówczas: «Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nieraz tutaj bywałem… Nie mogłem tutaj nie przybyć jako papież». Jan Paweł II pielgrzymował tu jako syn narodu, który obok narodu żydowskiego  najwięcej wycierpiał w tym miejscu i ogólnie podczas wojny: «Polaków zginęło czasu ostatniej wojny sześć milionów: jedna piąta część narodu» – przypomniał wtedy Papież”.

Benedykt wskazał motywy swojego pielgrzymowania do Auschwitz.

„Papież Jan Paweł II był tu jako syn polskiego narodu. Ja jestem dziś tutaj jako syn narodu niemieckiego i właśnie dlatego muszę i mogę powiedzieć tak jak on: Nie mogłem tutaj nie przybyć. Przybyć tu musiałem. Był to i jest obowiązek wobec prawdy i wobec prawa tych, którzy tu cierpieli, obowiązek wobec Boga, by być tu jako następca Jana Pawła II i jako syn narodu niemieckiego – syn tego narodu, nad którym gromada zbrodniarzy zdobyła władzę przez zwodnicze obietnice, w imię perspektyw wielkości, przywrócenia honoru i znaczenia narodowi, roztaczając  plany dobrobytu, ale też stosując terror i zastraszenie, by posłużyć się narodem jako narzędziem swojej żądzy zniszczenia i panowania. Tak, nie mogłem tu nie przybyć”.

Papież Ratzinger przypomniał swoje poprzednie wizyty w tym miejscu.

„7 czerwca 1979 roku jako arcybiskup Monachium-Fryzyngi byłem tu wśród wielu biskupów, którzy towarzyszyli Janowi Pawłowi II, słuchali go i modlili się z nim. W 1980 roku powróciłem raz jeszcze na to miejsce zbrodni z delegacją biskupów niemieckich, poruszony ogromem zła i wdzięczny za to, że nad tymi ciemnościami zabłysła gwiazda pojednania”.

Benedykt XVI podjął teologiczną kwestię cierpienia Izraela i wszystkich prześladowanych.

„Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła? Przychodzą na myśl słowa Psalmu 44, skarga cierpiącego Izraela: «Starłeś nas na proch w miejscu szakali i okryłeś nas mrokiem. Lecz to z Twego powodu ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się!». Ten krzyk trwogi cierpiącego Izraela, który wzywa Boga w okresach ogromnej udręki, jest równocześnie wołaniem o pomoc wszystkich, którzy w ciągu historii – wczoraj, dziś i jutro – płacą cierpieniem za umiłowanie Boga, prawdy i dobra; a jest ich wielu,  również dziś”.

Papież przeszedł tu wprost do tematu zagłady Żydów.

„Stoimy tu w miejscu pamięci, w miejscu Szoah. Czas miniony nie jest tylko przeszłością. W jakiś sposób dotyczy nas wszystkich i wskazuje drogi, którymi nie należy iść, jak też te, którymi pójść można. Tak jak Jan Paweł II przeszedłem przed rzędem tablic, które w różnych językach upamiętniają zamordowanych w tym miejscu. Wszystkie te pamiątkowe tablice mówią o ludzkim cierpieniu, wskazują na cynizm władzy, która traktowała ludzi jak przedmioty, nie dostrzegając w nich Bożego obrazu. Jedną z nich jest tablica z napisem w języku hebrajskim. Władze Trzeciej Rzeszy chciały całkowicie zmiażdżyć naród żydowski, wyeliminować go z grona narodów ziemi. Wtedy słowa Psalmu: «Przez wzgląd na Ciebie ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone» w okrutny  sposób się spełniły. W istocie ci bezwzględni zbrodniarze, unicestwiając ten naród, zamierzali zabić Boga, który powołał Abrahama, a przemawiając na Górze Synaj, ustanowił zasadnicze kryteria człowieczeństwa, obowiązujące na wieki. Skoro ten naród, przez sam fakt swojego istnienia, stanowi świadectwo Boga, który przemówił do człowieka i wziął go pod swoją opiekę, to trzeba było, aby ten Bóg umarł, a cała władza spoczęła w rękach ludzi – w rękach tych, którzy uważali się za mocnych i chcieli zawładnąć światem. Wyniszczając Izrael, dokonując Szoah, chcieli w rzeczywistości wyrwać korzenie wiary chrześcijańskiej i zastąpić ją przez siebie stworzoną wiarą w panowanie człowieka – człowieka mocnego”.

Benedykt XVI przypomniał też w tym miejscu, podobnie jak jego poprzednik, zamordowaną tam niemiecką Żydówkę Edytę Stein.

„Odczuwałem wewnętrzną potrzebę, by zatrzymać się zwłaszcza  przed tablicą z napisem w języku niemieckim. Tu staje nam przed oczami oblicze Edyty Stein, siostry Teresy Benedykty od Krzyża, Żydówki i Niemki, która wraz z siostrą zginęła w ciemnościach osnuwających niemiecko-nazistowski obóz koncentracyjny. Jako chrześcijanka i Żydówka zgodziła się umrzeć razem ze swym ludem i za niego”.

Papież nawiązał też do powstających w tym miejscu inicjatyw dialogu i pojednania.

„Bogu niech będą dzięki, że oczyszczanie pamięci, do którego wzywa nas to straszne miejsce, rodzi tu także wiele inicjatyw, które mają na celu przeciwstawianie się złu i przyczynianie się do budowania dobra. Przed chwilą miałem okazję pobłogosławić Centrum Dialogu i Modlitwy. W niedalekim sąsiedztwie prowadzą życie ukryte siostry karmelitanki, które czują się w sposób szczególny zjednoczone z tajemnicą Chrystusowego Krzyża i przypominają nam wiarę chrześcijan, która głosi, że sam Bóg zstąpił do piekła ludzkiego cierpienia i cierpi razem z nami. W Oświęcimiu istnieje franciszkańskie Centrum św. Maksymiliana oraz Międzynarodowe Centrum Nauczania o Auschwitz i Holokauście. Znajduje się tu też Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży. Przy jednym z dawnych domów modlitwy mieści się Centrum Żydowskie. Wreszcie tworzy się Oświęcimska Akademia Praw Człowieka”.

W związku z tym Benedykt XVI wyraził „nadzieję, że z miejsca zgrozy będzie wyrastać i dojrzewać konstruktywna refleksja i że pamięć przeszłości pomoże przeciwstawiać się złu i sprawiać, że zatryumfuje miłość”. Swoje przemówienie w byłym obozie Auschwitz-Birkenau zakończył słowami Psalmu 23 „Pan jest moim pasterzem”. Zaznaczył przy tym, że Psalmy Izraela są jednocześnie modlitwą chrześcijan.

Autor: ak / rv
Źródło: Radio Watykańskie

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz