Paddy Kelly – piosenkarz, któremu nieobce klasztorne życie

czwartek, 1 sierpnia 2013 Paddy Kelly – piosenkarz, któremu nieobce klasztorne życie

Był gwiazdą rodzinnego zespołu The Kelly Family. To w nim, i nieco młodszym Angelo, kochały się tysiące fanek. Płyty tego amerykańsko-europejskiego zespołu grającego muzykę z pogranicza popu, rocka i folku sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy. Kilka dni temu podczas koncertu w jednym z krakowskich klubów przypomniał najpopularniejsze hity z repertuaru rodzinnego zespołu. Zaprezentował też, ku zdumieniu publiczności, dwie pieśni religijne w języku polskim, otwarcie wyznając swoją przynależność do Kościoła Chrystusowego.

 

Paddy Kelly jest trzecim od końca dzieckiem Daniela i Barbary Kellych.  Na świat przyszedł, jako jedyny z licznego rodzeństwa,  w Dublinie.  Od dziecka przeszedł twardą szkołę życia. Gdy miał 5 lat na raka zmarła jego matka, później Patrickiem opiekowały się siostry. Paddy, podobnie jak pozostałe rodzeństwo, nie chodził do szkoły. Ich edukacją zajmował się w domu ojciec.  Dzieci państwa Kellych od najmłodszych lat uczyły się grać na instrumentach muzycznych.  Jako kilkulatki śpiewem zarabiały na życie. Początkowo występowali na ulicy oraz w metrze, zbierając pieniądze do "kapelusza". 

Kiedy w rodzinie Kellych pojawił się Paddy, zespół miał już na koncie debiut w hiszpańskiej telewizji. Uznanie publiczności nie wpłynęło na morale młodego muzyka. Wychowany był w duchu chrześcijańskiej pokory. Głęboka wiara pomogła mu przejść żałobę po stracie ukochanej mamy. Mimo licznych podróży i zmian miejsca zamieszkania Kelly Family starali się jak najczęściej uczestniczyć w mszach świętych i nabożeństwach.

Kelly Family w piosence "Santa Maria" modliło się o wstawiennictwo Matki Jezusa - "Za świat cały wszystkich ludzi, za tych dobrych i tych złych, by nikogo już nie budził huk wystrzałów, strach i łzy. Święta Maryjo, módl się za nami"

 

Z biegiem lat koncerty zespołu przyciągały tłumy. Fani, podczas koncertów wypełniali szczelnie najwięsze stadiony Europy. Zespół w 1994 roku w Wiedniu dał koncert dla 250 tys. widowni. Rozhisteryzowane fanki traktowały członków kapeli jak pół-bogów.  Choć  młodzi muzycy starali się nie dać uwieść złudzeniom łatwej popularności, to nieco się przewartościowała ich hierarchia.  W czasie wizyty w  Parafii Rzymskokatolickiej Niepokalanego Serca Maryi i św. Franciszka z Asyżu w Lublinie, Paddy Kelly wyjawił, że w pewnym momencie nieco się pogubił. Niektórzy z Was może znają mnie z przedtem, wiecie, że byłem w zespole Kelly Family i byliśmy bardzo bogaci, bardzo sławni i mieszkaliśmy w zamku. Gdy miałem 21 lat miałem wszystko o czym większość ludzi marzy by mieć. Lecz pewnego dnia rzeczy zaczęły się rozpadać, zacząłem się czuć zakłopotany, pogmatwany. Odczuwałem pustkę w swoim sercu. Do tego momentu moje życie to była moja muzyka i moja rodzina. Rozstałem się z dziewczyną. Jak w każdej rodzinie mieliśmy problemy rodzinne. Traciłem też pasję do muzyki. Nic co posiadałem, nikt kogo znałem nie był w stanie rozjaśnić mojego umysłu i wypełnić tą pustkę, którą nosiłem w sobie. Nie byłem chory na ciele i na zewnątrz wydawałem się szczęśliwy. Ale wewnątrz, w głowie miałem ciemność, a w sercu była pustka.  Depresję artysty pogłębiło rozstanie się z dziewczyną i powracające myśli o śmierci mamy. Rodzina zaczęła przejmować się stanem zdrowia Paddego. Szukając odpowiedzi na egzystencjalne pytania Michael (tak brzmi prawdziwe imię muzyka) trafił do Lourdes, a później do Medjugorje. Zadawałem (wówczas) pytania typu: O Boga, kim jest Bóg? Czy jest ideałem? Czy Bóg jest snem, czy jest czymś, co ludzie tworzą w naszym życiu? Byłem katolikiem, byłem ochrzczony, ale nie poznałem Go. Wiedziałem, czułem, że ktoś musi stać za tym ale nie wiedziałem kim On jest. Swoje wątpliwości Paddy Kelly postanowił rozwiać w zakonie. Wstąpił do zgromadzenia świętego Jana we Francji. Przyjął imiona John Paul Mary. W czasie nowicjatu prowadził działalność ewangelizacyjną. Wykorzystywał swoją popularność, by spotkać się z fanami i porozmawiać z nimi o Bogu. W czasie takich zgrupowań nadal chętnie śpiewał – głównie religijne utwory. Celem życia Paddiego nie było jednak życie konsekrowane.  Trzy lata temu ogłosił, że wraca do muzyki. Nie złożył ślubów wieczystych, ani nie przyjął święceń, więc nie miał żadnych przeszkód, by wyjść za klasztorne mury. Rezygnując z bycia mnichem, nie zrezygnował z głoszenia Ewangelii. W 2003 roku wydał pierwszą, solową płytę. Znalazły się na niej piosenki o bardzo religijnym wydźwięku.

Paddy nie zrezygnował ze swojego zaangażowania na rzecz ruchów katolickich, które intensywnie wspiera. Nie zapomniał również o Polsce i fanach nad Wisłą. Przyjeżdża do naszego kraju dość często, zagrał, między innymi, podczas koncertu pt. Jan Paweł II - Papież rodziny.  Sam muzyk jest wielkim orędownikiem polskiego papieża. To bardzo ważne, abyśmy czcili Jana Pawła II. W swoim życiu miałem okazję spotkać go dwukrotnie.  Pierwszy raz, kiedy w 1995 roku Kelly Family występowało w czasie Europejskich Dni Młodych w Loretto. Był to człowiek, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Bardzo mnie też zainspirował. Jego dewiza „nie bój się” bardzo pomogła mi w życiu. Należę do pokolenia JPII. Dorastałem w rodzinie katolickiej, ale czułem się bardziej tradycyjnym katolikiem. Kiedy byłem w 2000 roku na światowych dniach młodzieży zobaczyłem, jak ten starszy, schorowany człowiek podejmuje młodych, jak namawia ich do bycia świętymi. To mnie ujęło, zrozumiałem sens mojej wiary. Pomogło mi to znaleźć mój cel życia.  Z powodu ogromnego szacunku, jakim wokalista darzy błogosławionego papieża, nauczył się wykonywać „Barkę”. Gra ją i śpiewa (po polsku) przy każdej, możliwej okazji.  Często wykonuje także pieśń „Z dawna Polski Tyś Królową”. Nie robi tego bynajmniej po to, by zadowolić polskich fanów. Paddy jest bardzo emocjonalnie związany z Częstochową. Na Jasną Górę przyjeżdża pomodlić się zawsze, kiedy koncertuje nad Wisłą.

Koncerty Paddiego są połączeniem rozrywki i głoszenia Dobrej Nowiny.

3:32 - fragment "Barki" 

Wokalista ma genialny kontakt z publicznością, często prowadzi z nią dialog. W czasie owych rozmów nawiązuje do najważniejszych, egzystencjalnych spraw. Ma w sobie coś, co przyciąga słuchaczy (nie czarujmy się, głównie kobiety, które mimo tego, że w Kelly Family kochały się kilkanaście lat temu, to nadal piszczą i histeryzują na widok Paddiego, co miało miejsce kilka dni temu podczas kameralnego koncertu w Krakowie). Ów „magnetyzm” muzyk wykorzystuje do dzielenia się swoim świadectwem. Dzisiaj wiem, że życie bez Boga jest jak gitara bez futerału: najpierw robi się rysa, potem pęknięcie i prędzej czy później gitara (dusza) rozpada się. Bóg stał się teraz centrum w moim życiu. Wszystko pozostałe ma wartość drugorzędną. Trwało trochę czasu, zanim poznałem Jezusa. Czułem bardzo mocną więź z Maryją i to Ona mnie do Niego poprowadziła. Do piosenki "Thanking Blessed Mary" szukałem tekstu prawie cztery miesiące i dopiero, gdy poznałem Jezusa, napisałem ostatnią zwrotkę – zdradził Paddy w jednym z wywiadów dla katolickiego portalu. Muzyk wielokrotnie podkreślał, że wiara jest dla niego jak stan zakochania. Czymś bardzo intymnym, ale jednocześnie takim, że chcesz się tym dzielić z innymi. Uwielbia śpiewać o swoich przeżyciach. Wiara daje mu radość i chęć do życia. Podczas krakowskiego koncertu artysta zachwycił, podrywając z krzeseł kilkusetosobową widownię, wykonaniem w języku polskim dwóch pieśni religijnych: Barki i Z dawna Polski Tyś Królową.

"Thanking Blessed Mary" -piosenkarz śpiewa tu, między innymi, "a teraz spotkałem Jezusa, jej syna i z Duchem Świętym rozpocząłem pielgrzymkę wysoko do nieba, do Królestwa miłości naszego Ojca..."

Od niedawna piosenkarz jest szczęśliwym mężem. 13 kwietnia 2013 roku w Ballintubber Abbey, w otoczeniu rodziny i przyjaciół na wieki powiedział „tak” dziennikarce Joelle Verreet. Joelle była pierwszą miłością gwiazdora. Poznali się, gdy oboje byli nastolatkami, jednak uczucie chłopaka nie zostało odwzajemnione. Nieszczęśliwie zakochany piosenkarz pisze piosenkę "Looking for love", w której wyraża swój ból. Czas zmienia jednak postawę dziewczyny. Joelle pisząc swój doktorat z filozofii religii spędza dużo czasu w europejskich klasztorach. Udziela się także, jak Paddy, w wielu wolontariatach. Podobne zainteresowania i doświadczenia zbliżają ich do siebie. 

Autor: KK/fra3
Źródło: Franciszkanska3.pl

KOMENTARZE

  • wiera

    29 lipca 2014, 01:56 Wspaniały artykuł,trafiający do serca,bardzo przybliżajacy postać niezwykłego,uzdolnionego,wrażliwego,pięknego na ciele i duszy człowieka jakim jest Paddy-Jego koncert w Gdańsku dostarczył wszystkim moc emocji i mega pozytywnych wrazeń <3 ,Szczęść Boże Padiemu i Jego żonie <3

  • kasia

    10 października 2014, 23:19 Swietny artykul o wspanialym czlowieku. Wielki szacunek dla Ciebie Paddy:-)

  • gaja

    9 grudnia 2014, 21:15 kocham go jest dla mnie prawdziwa gwiazda

  • mika

    21 lutego 2016, 19:34 Stracił zbyt szybko matkę 5 lat jak to mówią sława i pieniądze szczęścia nie dadzą . Zespół który poruszył serca miliony ludzi tym ze pisali piosenki z serca co czują myślą .nie dziwię się mu ze w końcu dopadła go depresja stracili mamę zbyt szybko a życie jako gwiazda tez nie dodaje sił

zostaw komentarz