Pan woła: „Ja jestem!”

wtorek, 3 maja 2016 Pan woła: „Ja jestem!”

Czerwone ślady wprawiają w osłupienie. Uczeni kolejny raz powtarzają: to jest serce w momencie agonii. Jezus znowu prosi o uwagę.

 

W październiku minie osiem lat od cudu eucharystycznego, do jakiego doszło w Sokółce. Echa tamtych wydarzeń jeszcze nie ucichły, a już mamy informację o kolejnym podobnym wydarzeniu. Tym razem w Legnicy. Jeśli popatrzymy na mapę, przekonamy się, że obie te miejscowości leżą na przeciwległych krańcach Polski. Wszystko zaczęło się 25 grudnia 2013 r. w parafii św. Jacka. Kapłan udzielający Komunii św. upuścił na podłogę konsekrowany komunikant. Zaraz potem podjął go z posadzki i - zgodnie ze zwyczajem - umieścił w naczyniu z wodą w celu rozpuszczenia hostii. 4 stycznia zauważono, że komunikant nie rozpuścił się (normalnie dzieje się tak w ciągu kilku dni), co więcej, na około 1/5 jego części pojawiło się tajemnicze zabarwienie. Natychmiast poinformowano o tym ówczesnego ordynariusza bp. Stefana Cichego. Hierarcha zalecił, by poczekać jeszcze dwa tygodnie. Po ich upływie nieprzebarwiona część komunikantu opadła na dno i rozpuściła się. Część przebarwiona pozostała na powierzchni wody. Zadecydowano o powołaniu komisji i rozpoczęciu badań.

Umierające serce

Specjaliści z zakładu medycyny sądowej we Wrocławiu pobrali próbki, potem przebarwiony fragment został wyłożony na korporał. Tajemniczy materiał poddano badaniom także w zakładzie medycyny sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Wyniki zaprezentowano 12 kwietnia tego roku podczas specjalnej konferencji prasowej. W imieniu specjalistów wypowiadała się kardiolog dr Barbara Engel, która była członkiem komisji diecezjalnej. Poinformowała, że pobrane próbki poddano m.in. badaniom mikrobiologicznym, grzybiczym i DNA. Eksperci orzekli, że w materiale znajdują się pofragmentowane włókna mięśnia sercowego. Takie zmiany często towarzyszą agonii. Badania genetyczne wskazały na ludzkie pochodzenie tkanki. Specjaliści nie wiedzą, w jaki sposób mogło dojść do całego zjawiska. Skupili się tylko na analizie i opisie przedstawionych próbek. - Nie była to praca pod wcześniej założoną tezę, która miała wymusić konkretne wyniki. Nie określaliśmy zakresu i rodzaju badań. Zgadzaliśmy się na wszystko, co zaproponowano - mówiła B. Engel. Zaznaczyła, że pojęcia „wiara” i „cud” nie są terminami naukowymi.

Wyraz miłości Boga

Całe zjawisko bp Zbigniew Kiernikowski nazwał w swoim komunikacie „wydarzeniem, które ma znamiona cudu eucharystycznego”. Sprawa została przedstawiona watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej pasterz Kościoła legnickiego polecił ks. Andrzejowi Ziombrze, proboszczowi parafii św. Jacka, przygotowanie odpowiedniego miejsca dla wystawienia relikwii, aby wierni mogli oddawać jej cześć. „Proszę też o udostępnienie przybywającym osobom stosownych informacji oraz o prowadzenie systematycznej katechezy, która pomagałaby właściwie kształtować świadomość wiernych w dziedzinie kultu eucharystycznego. Polecam nadto założenie księgi, w której byłyby rejestrowane ewentualne uzyskane łaski oraz inne wydarzenia mające charakter nadprzyrodzoności. Mam nadzieję, że wszystko to posłuży pogłębieniu kultu Eucharystii i będzie owocowało wpływem na życie osób zbliżających się do tej Relikwii. Odczytujemy ten przedziwny Znak, jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka” - napisał bp Z. Kiernikowski.

Płyną łaski

- Duchowe sprawy trudno wymierzyć. Pan Jezus daje znaki niewierzącym i wierzącym. To, co wydarzyło się w Legnicy, trzeba otoczyć szacunkiem i wielką troską. Owe zjawisko dotyczy obecności Jezusa pod postaciami chleba i wina. Eucharystia to prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew Jezusa Chrystusa, to centrum życia Kościoła. Reakcja na zjawisko eucharystycznego, które miało miejsce w naszym kościele, przerosła najśmielsze wyobrażenia - podkreśla ks. Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego w Sokółce. Zapytany o owoce cudu, kapłan odpowiada, że pierwszy to narastający ruch pielgrzymkowy. Jako drugi wymienia konkretne łaski otrzymane po modlitwie przed cząstką Ciała Pańskiego na korporale, wystawioną w kaplicy MB Różańcowej sokólskiej kolegiaty. Trzeci to duch modlitwy. - Mamy już sześć tomów zawierających intencje i podziękowania skierowane do Jezusa. W naszym kościele umacnia się i rozwija duch adoracji. Ludzie w większym skupieniu i wyciszeniu przeżywają Msze św. Ich uczestnictwo w Eucharystii jest zdecydowanie głębsze i bardziej świadome niż przed wydarzeniami z 2008 r. Zwiększyła się liczba osób przyjmujących Komunię św. Co jest w sercach? To wie tylko Bóg. Wydaliśmy dwa zeszyty zawierające świadectwa otrzymanych łask. Wiemy o licznych uzdrowieniach, nawróceniach, przypadkach uratowania życia, wymodlonym potomstwie. Miejscem wielu łask jest konfesjonał - opowiada ks. Stanisław. Przyznaje, że jego parafia została ożywiona, choć wcześniej też nie było powodów, by skarżyć się na wiernych. Parafianie chętnie biorą udział w adoracji, modlą się Koronką do Najświętszego Sakramentu i uczestniczą w nieszporach eucharystycznych.          

Obok korporału z cząstką Ciała Pańskiego, który znajduje się w sokólskiej kolegiacie, nie można przejść obojętnie. Skłania do uklęknięcia i modlitwy, skupia na sobie uwagę ludzi. Czy tak samo będzie w Legnicy? Przekonamy się za jakiś czas.


Potwierdzenie słów z Wieczernika

Rozmowa z ks. prof. Kazimierzem Matwiejukiem, wykładowcą liturgiki w WSD im. Jana Pawła II w Siedlcach

 

Dlaczego dochodzi do cudów eucharystycznych? Jak należy je traktować?

Tak sformułowane pytanie zawiera element ludzkiej ciekawości. Pragniemy poznać motywy Bożego działania. Mamy do tego prawo, tym bardziej że w Chrystusie Bóg stał się Emmanuelem, czyli Bogiem z nami. Chrystus podczas życia ziemskiego czynił wiele cudów. Ich świadków wprowadzał w zdumienie, ale też w zakłopotanie. Gdy powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6,55), „sprzeczali się między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?», a „wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło” (J 6, 66). Cud eucharystyczny jest potwierdzeniem prawdziwości słów Chrystusa z Wieczernika. On przemienił chleb w swoje Ciało, które nazajutrz zostało ukrzyżowane za zbawienie świata, a wino w swoją Krew, która stała się znakiem nowego przymierza zawartego z całą ludzkością. Wydarzenie to oraz dziejące się na przestrzeni historii Kościoła cuda eucharystyczne domagają się wiary w prawdziwość słów Chrystusa i ich skuteczność. Nie są sensacją, ale znakiem wcielonego Syna Bożego dla ludzi ochrzczonych, którzy często wobec rzeczywistości nadprzyrodzonej prezentują postawę ewangelicznego Tomasza. Ten słysząc relację apostołów, że spotkali zmartwychwstałego Jezusa, przyjmuje ją z niedowierzaniem. Jest gotowy uwierzyć, jeśli dotknie stygmatów Jego śmierci na rękach, nogach i boku. Jezus pozwolił mu fizycznie przekonać się o prawdziwości swego zmartwychwstania, ale uczynił wyrzut swemu uczniowi: „Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Cud eucharystyczny jest nade wszystko dla tych, którzy łatwiej przyjmą prawdę o rzeczywistej obecności Chrystusa w konsekrowanym chlebie i winie, jeśli usłyszą, że zakład medycyny sądowej stwierdził, że: „W obrazie histopatologicznym (Hostii) stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu (…) jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego” (…) ze zmianami, które „często towarzyszą agonii”. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki (Biskup legnicki, komunikat z 10 kwietnia 2016 r.).

Wiara człowieka XXI w. w realną obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina jest trudnym doświadczeniem. Jak ją można pogłębić?

Realna obecność paschalnego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jest obecnością osobową. Pod postaciami konsekrowanego chleba i wina jest On obecny z Bóstwem i uwielbionym człowieczeństwem. Jest to ten sam Jezus, który urodził się w Betlejem, umarł na krzyżu, a w poranek wielkanocny ukazał się niewiastom przy pustym grobie i uczniom w Wieczerniku. Eucharystia jest wielką tajemnicą wiary. Wymaga postawy posłuszeństwa wobec słów i czynów wcielonego Syna Bożego. Współcześni chrześcijanie doświadczają trudności w wierze nie dlatego, że treści wiary są sprzeczne z ludzką logiką, ale że przekraczają „pojemność” ludzkiego intelektu. W nim łatwo mieszczą się prawdy sprawdzalne eksperymentalnie, zresztą zgodnie z zasadą poznania tzw. naukowego, że nic w intelekcie, co wcześniej nie było w zmysłach. Wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jest konieczna, ponieważ tej rzeczywistości nie można sprawdzić za pomocą doświadczenia. Wzorem takiej wiary jest apostoł Piotr. On po odejściu pewnej grupy uczniów, którzy odrzucili Jezusową zapowiedź ustanowienia Eucharystii, na pytanie Chrystusa: „Czyż i wy chcecie odejść?” odpowiedział: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6, 67-69). Tylko taka postawa jest właściwa wobec Eucharystii.

W czym powinny się wyrażać nasza miłość i szacunek wobec Jezusa eucharystycznego?

Cud eucharystyczny zawsze służy pogłębieniu wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i ożywieniu kultu Jezusa Eucharystycznego. Ten przedziwny znak jest szczególnym wyrazem życzliwości i miłości Boga, który tak bardzo jest bliski człowieka. W Kościele katolickim istnieją różne formy wyznania wiary w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie oraz okazania Mu należnej czci i szacunku. Podstawowym gestem adoracyjnym jest poprawne przyklęknięcie - przez dotknięcie kolanem posadzki, z wyprostowanym tułowiem. Natomiast formami kultu Chrystusa Eucharystycznego są: procesje teoforyczne, adoracje oraz kongresy. Procesje z Najświętszym Sakramentem, zwłaszcza związane z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, są bardzo uroczystą formą uwielbienia Jezusa. Jej sens jest „zakotwiczony” w uczestnictwie w celebracji Eucharystii. Nie wystarczy tylko fizyczna obecność na procesji. Proklamowane słowo Boże o Eucharystii przy czterech ołtarzach na trasie procesyjnej ożywia i utrwala wiarę uczestników procesji w tę rzeczywistość, której doświadczyli podczas Mszy św., szczególnie podczas komunii sakramentalnej. Formą wielbienia Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie jest adoracja. Stwarza ona możliwość wyrażenia osobistego dziękczynienia wobec Niego. Jest także formą wynagrodzenia za niewierności wobec wcielonego Syna Bożego, który „do końca nas umiłował”. Adoracyjna kontemplacja Jezusa czyni codzienne życie wiernych drogą uświęcenia. Św. Jan Paweł mówił, że człowiek wierzący, wielbiąc eucharystyczną obecność Zmartwychwstałego, tuli się z miłością do Jego miłującego serca. Dlatego potrafi poszerzyć swoje serce, obejmując modlitwą i realną pomocą współmieszkańców swojej miejscowości, zwłaszcza ubogich, chorych, starych, odrzuconych, ludzi młodych, którzy są narażeni na różne pokusy świata. Formą kultu wobec Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie są kongresy eucharystyczne. Ich celem jest publiczne wyznanie wiary w Chrystusa Eucharystycznego oraz rozbudzenie pragnienia karmienia się Jego Ciałem, także poznawanie lub pogłębienie prawdy o Eucharystii. Pamiętajmy, że kult eucharystyczny musi prowadzić do świadomego, czynnego i pełnego uczestnictwa w celebracji Eucharystii. Natomiast celebracja eucharystyczna jest „przedłużona” w kulcie Jezusa Eucharystycznego.

Dziękuję za rozmowę!

Autor: Agnieszka Wawryniuk
Źródło: Echo Katolickie

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz