Święty z charakterem

wtorek, 21 czerwca 2016 Święty z charakterem

Był człowiekiem o wielkim charakterze, a nade wszystko o pogłębionej modlitwie i wielkiej duchowości - tak o o. Stanisławie Papczyńskim, który w niedzielę, 5 czerwca, dołączył do pocztu świętych katolickich, mówił w rozmowie dla Radia Watykańskiego kard. Stanisław Dziwisz. Po kanonizacji metropolita krakowski przewodniczył dziękczynnej Mszy św. w bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu.

 

Z udziałem tysięcy wiernych z całego świata podczas Mszy św. na Placu św. Piotra w niedzielę 5 czerwca Franciszek ogłosił świętymi bł. Stanisława Papczyńskiego i bł. Marię Elżbietę Hesselblad.

- Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Stanisław Papczyński i Maria Elżbieta Hesselblad świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele - powiedział papież, wygłaszając formułę kanonizacyjną.

 

Zjednoczeni z męką Jezusa

W homilii papież Franciszek nawiązał do czytań, które mówiły o wskrzeszeniach dokonanych przez proroka Eliasza oraz Jezusa Chrystusa. Zaznaczył, że to słowo Boże prowadzi nas ku centralnemu wydarzeniu wiary: zwycięstwu Boga nad cierpieniem i nad śmiercią. Refleksję nad tajemnicą tych trudnych doświadczeń opatrzył odniesieniem do postaci, na których koncentrowała się uwaga wszystkich przybyłych tego dnia na Plac św. Piotra. - Chodzi o to, by nie uciekać od krzyża, ale trwać tam, podobnie jak to uczyniła Panna Maryja, która - cierpiąc wraz z Jezusem - otrzymała łaskę nadziei wbrew wszelkiej nadziei (por. Rz 4,18). Było to również doświadczenie Stanisława od Jezusa i Maryi oraz Marii Elżbiety Hesselblad, dziś ogłoszonych świętymi: pozostawali ściśle zjednoczeni z męką Jezusa, i w nich przejawiła się moc Jego zmartwychwstania - mówił.

Na zakończenie uroczystej liturgii kanonizacyjnej zwrócił się do Polaków i Szwedów: - Przez wstawiennictwo dwóch nowych świętych, niech Pan błogosławi waszym krajom.

 

Dziękując za nowego świętego

W poniedziałek, 6 czerwca, kilkaset osób wzięło udział w Mszy św. dziękczynnej za kanonizację o. S. Papczyńskiego w Bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu. Eucharystii przewodniczył metropolita krakowski kard. S. Dziwisz. We wspólnym świętowaniu - poza marianami, przedstawicielami miejscowości, w których posługują, czcicielami o. Papczyńskiego, reprezentacją jego rodzinnej parafii, czyli Podegrodzia - uczestniczyły także osoby, które doświadczyły szczególnych łask za wstawiennictwem św. Stanisława. W homilii kard. Dziwisz podkreślił, że nowy święty był gorliwym kapłanem, który łączył posługę słowa z posługą sakramentalną oraz z posługą dzieł miłosierdzia. Zwracając się do marianów, zaznaczył, że kanonizacja św. S. Papczyńskiego świadczy o trwałości i aktualności jego charyzmatu, którego są dziedzicami, kustoszami i kontynuatorami. - Kościół potrzebuje waszego świadectwa i waszej służby - powiedział, dziękując zarazem za szerzenie kultu Bożego miłosierdzia w wielu krajach, Na zakończenie Mszy św. odczytany został list prezydenta do marianów, w którym Andrzej Duda wyraził m.in. wdzięczność za wspólną modlitwę podczas kanonizacji.


S. Papczyński urodził się w 1631 r. w Podegrodziu, niedaleko Starego Sącza. W wieku 23 lat wstąpił do zakonu pijarów. Jest założycielem pierwszego polskiego zakonu męskiego - Zgromadzenia Księży Marianów. Był wybitnym kaznodzieją, mistrzem życia duchowego, wykładowcą retoryki i pisarzem. Zmarł w opinii świętości w Górze Kalwarii 17 września 1701 r. 16 września 2007 r. o. Papczyńskiego beatyfikował w Licheniu kard. Tarcisio Bertone.

M.E. Hesselblad, szwedzka brygidka z przełomu XIX i XX w., troszczyła się o chorych i najbardziej potrzebujących. Zależało jej na jedności chrześcijan, zwłaszcza katolików i ewangelików, sama bowiem pochodziła z rodziny luterańskiej, a na katolicyzm przeszła mając ponad 30 lat. Pośmiertnie została odznaczona medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata” za pomoc Żydom w czasie II wojny światowej. Została beatyfikowana 9 kwietnia 2000 r. przez papieża Jana Pawła II.


  

Wskazuje na moc Pana Boga

Jeszcze długo w wielu miejscach w Polsce odbywać się będą uroczystości dziękczynienia i nigdy w pełni nie oddadzą tego, co dzieje się w sercach ludzi, dla których św. o. S. Papczyński jest postacią niezwykłą, piękną, wskazującą na wielką moc Pana Boga w życiu człowieka - mówi ks. Roman Frąckowiak. Podczas uroczystości kanonizacyjnych nie zabrakło przedstawicieli diecezji siedleckiej.

- Radość i entuzjazm zarówno marianów, jak i tych, którym o. Stanisław jest bliski, coraz bardziej rozlewa się w Kościele - zaznacza ks. Roman Frąckowiak, mistrz nowicjatu Zgromadzenia Księży Marianów w parafii pw. Nawrócenia św. Pawła Apostoła w Skórcu, dzieląc się „na gorąco”, tj. w drodze powrotnej do Polski, odczuciami z uroczystości kanonizacyjnych, na które udał się wraz z grupą nowicjuszy. - Do Rzymu przybyło wielu czcicieli o. Stanisława, m.in. przedstawiciele parafii w Skórcu i Mariańskim Porzeczu z diecezji siedleckiej. Mszę św. kanonizacyjną koncelebrował z papieżem Franciszkiem biskup siedlecki Kazimierz Gurda oraz wielu marianów - duchowych synów o. Papczyńskiego, którzy przybyli z Polski i innych części świata, gdzie na co dzień posługują. We wspólnej modlitwie wziął udział także prezydent A. Duda z małżonką - relacjonuje marianin. Zauważa, że poziom emocji, jakich doświadczyć mogli czciciele o. Papczyńskiego, odpowiadał towarzyszącej im tego dnia w Rzymie temperaturze i palącemu słońcu…

 

Święci wymagających czasów

Andrzej Ilczuk, reporter Katolickiego Radio Podlasie, który 5 czerwca w grupie dziennikarzy relacjonował przebieg uroczystości kanonizacyjnych, nie kryje, że były to dla niego ważne chwile. - Rzym i Watykan odwiedziłem ostatnio blisko 20 lat temu. Uczestniczyłem wówczas w liturgii beatyfikacji Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy - Męczenników z Pratulina. Wydaje mi się, że mają oni ze św. o. S. Papczyńskim wiele wspólnego - to świadkowie wiary, których świętość kształtowała się w wymagających czasach. Zaangażowanie, poświęcenie, bycie „gorącym” w sprawach Bożych. Te porównania wracały do mnie podczas całej liturgii. Wtedy, w 1996 r., stałem na Placu św. Piotra jako jeden z pielgrzymów, teraz byłem tam w grupie dziennikarzy przybyłych wraz z prezydentem A. Dudą i Agatą Kornhauser-Dudą. Tego typu wyjazdy, chociaż niosą ze sobą pewien rodzaj satysfakcji zawodowej, są również wymagające. Łączenie pracy dziennikarskiej z głębokim przeżywaniem uroczystości religijnych nigdy nie jest łatwe. Zawsze jednak trzeba szukać tej przestrzeni, kiedy sprawy zawodowe mogą chociaż na chwilę ustąpić temu, co jest istotą wydarzenia - mówi A. Ilczuk.

- Duże wrażenie zrobiła na mnie pielgrzymka z rodzinnej miejscowości o. S. Papczyńskiego. Rozśpiewana, kolorowa, z transparentami, część w regionalnych strojach. Z Podegrodzia k. Nowego Sącza do Watykanu przybyło prawie 500 osób. Podegrodzianie w rozmowach ze mną zapewniali, że pamięć o o. S. Papczyńskim jest na ich terenach ciągle żywa. Cieszyli się, że ,,ich Stasio” został świętym. Mówili o comiesięcznych spotkaniach w parafii, w czasie których modlą się za wstawiennictwem o. Papczyńskiego i o otrzymywanych łaskach. ,,Mając tak wielkiego człowieka, wierzymy, że będziemy lepsi, bliżej Boga, bliżej wiary, że nasz rodak będzie nas umacniał w drodze do świętości, i że kiedyś spotkamy się z nim w niebie”. Ich słowa, pełne emocji i wzruszenia, są chyba dobrym podsumowaniem niedzielnej uroczystości kanonizacyjnej w Watykanie - opowiada dziennikarz KRP.

- Zwykło się mówić, że święci są odpowiedzią na bieżące kłopoty świata i wyzwania w samym Kościele - stwierdza, pytany o to, o czym chce nam dzisiaj przypomnieć nowy święty. - To już zadanie osobiste dla każdego, kto zechce bliżej zapoznać się z postacią i charyzmatem nowego polskiego świętego - puentuje.

 

Nie ma przypadków

- Dużo pozytywnej energii ładującej duchowe akumulatory, dużo dobrych wrażeń - podsumowuje Stanisław Kalinowski, wójt gminy Skórzec od wieków związanej ze Zgromadzeniem Księży Marianów, którzy mają tutaj dom zakonny z jedynym w Polsce nowicjatem oraz posługują w parafii, w drodze powrotnej z czterodniowej pielgrzymki, obejmującej uroczystości 5 i 6 czerwca. - To nie była przypadkowa wizyta - zaznacza na wstępie rozmowy, przyznając, że nigdy wcześniej nie miał okazji być w Rzymie. - Kiedy nasz ksiądz proboszcz zapowiedział pielgrzymkę, zdecydowałem od razu: jadę! - opowiada, nie kryjąc satysfakcji, że udało mu się na wyjazd namówić również syna. - Postać o. Papczyńskiego oraz charyzmat powołanego przez niego zgromadzenia poznaję, obserwując od lat księży marianów, z którymi jako samorządowiec od 13 lat współpracuję. Znakiem dobra płynącego z ich posługi jest przede wszystkim obecność w charyzmacie mariańskim Maryi Niepokalanie Poczętej. Ujmuje mnie ich pochylanie się nad problemami zwykłych ludzi. To na księżach marianach i pracownikach samorządowych opiera się Skórzeckie Stowarzyszenie Dobroczynności - tłumaczy. Nie kryje też zaskoczenia z faktu, że Polacy obecni 5 czerwca na Placu św. Piotra, z którymi miał okazję zamienić kilka słów (dominowali wśród nich ludzie z parafii kierowanych przez marianów bądź należący do stowarzyszeń i ruchów mariańskich), widząc logo Skórca na koszulkach, które 15-osobowa grupa świeckich reprezentantów parafii założyła tego dnia, reagowali z sympatią: „to wy jesteście z tego Skórca!”. - Każdy kandydat na marianina odbywa nowicjat u nas. Księża marianie naprawdę robią nam dobrą reklamę - dodaje S. Kalinowski.

Autor: LA
Źródło: Echo Katolickie

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz