Wspaniałe polskie zamki

środa, 22 czerwca 2016 Wspaniałe polskie zamki

W dzisiejszych granicach Polski mamy ponad 400 zamków lub pozostałości po nich. Poznajcie ich historię!

 

Pierwsze polskie fortece to grody otoczone ziemnymi wałami, które broniły dostępu do drewnianych zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. Podstawą ich obronności była dobra lokalizacja: z niezależnym dostępem do wody pitnej, z oparciem w postaci rzeki lub jeziora. Do tego często umieszczano twierdze na urwisku, skale lub wzniesieniu.

Piastowie stworzyli z umocnionych grodów system linii obronnych państwa. Naśladowali zachodnich władców, wprowadzając zasady życia dworskiego. Wymagało to wzniesienia reprezentacyjnych siedzib z pomieszczeniem ceremonialnym. W tym przypadku jako budulec wybierano kamień – na wzór kościołów. Zamki pełniły obie funkcje, mieszkalną i obronną.

 

Fundatorzy i mieszkańcy

Najstarsze zachowane po części do dziś pochodzą z XIII w., np. Otmuchów, Wieliczka. Na przestrzeni wieków wznosili je przede wszystkim królowie i książęta, ale także wielmoże, biskupi i rycerze. Niejedna warownia była zarazem rezydencją wielmoży i więzieniem dla pokonanych przeciwników.

Twierdze wznoszone przez rycerzy bywały skromniejsze, ale często równie skuteczne jako punkt obrony lub baza wypadowa. W końcu część właścicieli okazywała się zwykłymi zbójnikami, czyhającymi na podróżujących kupców. Ciekawą ich odmianą są mieszkalne wieże rycerskie – unikatowa w skali europejskiej znajduje się w Siedlęcinie, z zachowanymi freskami o tematyce arturiańskiej.

W warowniach rezydowali nie tylko wspomniani inicjatorzy budowy, ale także: krewni króla, urzędnicy królewscy np. starostowie, a nawet urzędnicy miejscy (Bierglau). Duża część zamków była w rękach prywatnych magnatów i innych znakomitych rodów, takich jak Sanguszkowie czy Lubomirscy.

 

Boom budowlany

Również zakony rycerskie sprowadzane przez polskich władców wznosiły swoje warownie. I to nie tylko sprowadzeni w 1226 r. Krzyżacy, ale także joannici (Łagów, Pęzino) i templariusze (Chwarszczany, Rurka). Niemniej jednak najwięcej, bo kilkadziesiąt zamków wybudowali Krzyżacy (np. Toruń, Kwidzyn). Malbork, pełniący funkcję głównej siedziby zakonu, jest największą ceglaną warownią średniowieczną... w Europie! Kolejnymi pod względem wielkości polskimi zamkami są Wawel i Książ, do dużych zamków należą: Olsztyn i Tenczyn.

Rekordzistą wśród władców-budowniczych zamków był Kazimierz Wielki, który doprowadził do powstania ponad trzydziestu potężnych zamków (np. Sanok, Płock, Szydłów), a inne odnowił i udoskonalił. Stworzył system obronny Orlich Gniazd, składający się m.in. z twierdz: Ojców, Pieskowa Skała, Rabsztyn, Bobolice, Mirów, Olsztyn.

Naśladowali go następcy: Władysław Jagiełło (Dybów), Zygmunt Stary (Piotrków Trybunalski), Zygmunt August (Niepołomice), Stefan Batory (Zamek Ujazdowski).

 

Kształt

Zamki były zróżnicowane pod względem budulca (kamień lub cegła), planu, formy, konstrukcji i części składowych. Niektóre były otaczane fosą, jak Świecie (tzw. zamek wodny), Szydłowiec i Oporów (sztuczna wysepka).

Okresem przejściowym był XVI w., w którym motywy gotyckie zaczęły wypierać elementy renesansowe (np. Drzewica). Renesans przyniósł rewolucyjne zmiany na wzgórzu wawelskim, a następnie we wzorujących się na Krakowie twierdzach, które nazywano dzięki temu „małym Wawelem”: Suchej Beskidzkiej, Baranowie Sandomierskim czy Ogrodzieńcu. Pracowali nad tym wybitni architekci zagraniczni, jak Santi Gucci, i rodzimi, jak Piotr Likiel czy Tomasz Grzymała.

W XVI w. wzniesiono również wiele nowoczesnych zamków bastionowych, m.in.: Kodeń i Krasiczyn. To czas, kiedy popularną formą był palazzo in fortezza, czyli elegancki pałac otoczony złożonymi fortyfikacjami bastionowymi, czego klasycznym przykładem jest Nowy Wiśnicz czy Krzyżtopór. Inne dostosowywano poprzez dobudowanie bastei (Międzyrzecz). Później twierdze przekształcano w duchu barokowym (np. przez Tylmana z Gameren), a w XIX w. także neogotyckim.

 

„Burzliwa” historia

Przechodziły z rąk do rąk. W wojnach z Krzyżakami w XV w. tak działo się m.in. z Radzyniem Chełmińskim czy Gniewem.

Zmieniały nie tylko właścicieli, lecz nawet przynależność państwową. W ten sposób część twierdz utraciliśmy wraz z terytorium dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Najwspanialszą z nich jest Kamieniec Podolski, osłaniający kraj od południowego wschodu przez ponad trzy wieki – dziś na terenie Ukrainy.

Przy okazji wielu wojen zamki bywały głównym celem bitew, oblężeń i podstępów. Zdobywali lub atakowali je bezskutecznie Polacy, Sasi, husyci, kozacy, moskale, Szwedzi, Węgrzy, Austriacy, Prusacy, żołnierze napoleońscy. Zamki na południu Polski ucierpiały od ataków husyckich w XV w. (dolnośląski Grodziec, Otmuchów), a niemal wszystkie od wojen XVII i XVIII w.: kolejnych najazdów szwedzkich (w tym słynnego „potopu” i III wojny północnej), ale także konfederacji barskiej. Poza tym przyroda nie oszczędzała ich dachów i attyk, które zrywały huragany. Co pewien czas wybuchały także pożary od trafienia piorunem.

 

Koniec świetności

Dla większości zamków przypada on na trudne dla Rzeczypospolitej czasy potopu szwedzkiego. Szwedzi zdobyli i zniszczyli wiele z nich, ale co gorsza nie przystępowano do ich odbudowy. Do upadku przyczynił się fakt, że nie były w stanie obronić się przed postępem technologicznym, który przyniósł broń palną. Zamki służyły więc jako magazyny zbożowe, stajnie, koszary, klasztory czy więzienia.

W czasie zaborów część z nich po prostu rozebrano dla pozyskania materiałów budowlanych. Król Prus Fryderyk II Wielki wielokrotnie nakazywał zrównać z ziemią zrujnowane polskie zamki. Podobnie okoliczna ludność traktowała opuszczone twierdze.

Dzieła zniszczenia dopełnił XX w., szczególnie okres II wojny światowej. W ogniu walk wypaliło się wiele warowni, a zwycięska Armia Czerwona obrabowała i zdewastowała to, co zostało. Niektóre dosłownie spłonęły.

 

Na ratunek dziedzictwu

Od XIX w. zamki ratowali głównie pojedynczy pasjonaci, jak Konrad Steinbrecht, wielbiciel architektury krzyżackiej. Dzięki składkom społecznym ratowano zamek na Wawelu (1905) i odbudowano Zamek Warszawski (1971-1988).

Bezpośrednio po wojnie warownie były traktowane zazwyczaj po macoszemu jako symbol „klasy posiadającej”. Z czasem udało się dojść do głosu ludziom kultury, którzy coraz więcej obiektów objęli opieką jako dziedzictwo narodowe.

Niektóre zamki nie doczekały się jednak nigdy – także w wolnej Polsce – należytej ochrony. Ich ruiny zarastają drzewami, zupełnie zapomniane. Inne odwrotnie – przeżywają kolejny okres świetności jako miejsce pokazów bractw rycerskich lub prywatnych uroczystości np. wesel. Zdarza się, że osoba prywatna dokonuje tego samego dzieła, co dawni właściciele, dźwigając zamek na nowo z rumowisk. Tak zostały odbudowane Korzkiew i Bobolice, a gruntownie wyremontowane np. Kurozwęki.

Polecamy najnowszy numer dwutygodnika "droga"

Autor: Michał Nieniewski
Źródło: Droga

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz